Przeskocz do treści

Opowieść z gór, cz. II

18/09/2014

Młodzi, zdrowi, silni i pewni siebie. Tacy byliśmy. Takie górki? Co to dla nas! Każdy chce pokazać, że nic. Krok. Krok. Brniemy przez szarą mgłę.

Czasem gdzieś z szarości wynurzał się duch – chudy, w wojskowej pałatce, na długich, odzianych w gumofilce nogach. Przechodził szybkim krokiem i znikał we mgle.

* * *

Te duchy miały swoje miejsce. Szałas pasterski – nieduża buda z belek. W środku podwyższenie do spania, zapałki, obraz Świętej Rodziny, puszki po konserwach i butelki po wódce. Same najniezbędniejsze rzeczy.

* * *

Błoto i szara, zimna, lepka mgła. To nic. Jesteśmy młodzi, silni i zdrowi. Podejście – błotniste i strome. Grzbiet. W szarej chmurze nic nie widać. Idziemy grzbietem.

Gdzieś tam, na trasie naszego marszu w chmurach, stały dwie starsze kobiety. Plotkowały – widocznie nie mogły się rozstać, żeby rozejść się do swoich wsi. Tak po prostu, po drodze, nic szczególnego.

Wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że my, młodzi, zdolni, z dużego miasta, robimy coś bardzo nie tak. Trzeba się uczyć od starych ludzi ze wsi.

Trzeba się nauczyć dreptać.

From → Kategorii Brak

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: