Przeskocz do treści

Pisarz abstrakcjonista

13/09/2015

W dzieciństwie chciałam zostać pisarką.

Nauczyciele i rodzina widzieli mnie w tej roli. Od mamy dostałam tylko ostrzeżenie:

— Tylko nie idź na żadne literaturoznastwo czy inną polonistykę, bo ci obrzydzi pisanie. Skończ jakieś ścisłe studia, a potem będziesz mogła tworzyć.

Nie miałam zamiaru postępować inaczej. Wybierając liceum, zaskoczyłam wielu nauczycieli jego ścisłym, naukowym profilem. Chemia, fizyka, matematyka. Czemu nie? Lubię je. W wolnych chwilach trochę tworzyłam — opowiadanka, przeróbki piosenek, czasem jakiś wiersz, etiudy o poezji życia codziennego.

Banał pojawił się nie wiadomo skąd i cicho wkradł się we wszystkie stare opowiadania. „Słońce chyliło się ku zachodowi”? Ile razy można użyć tego oklepanego zwrotu? Dostrzegałam w swoich słowach tubę przekonań rodziców, kalki z wcześniej przeczytanych książek. Czy da się od tego uciec? Czy da się oczyścić myśl z naleciałości i przekazać w najczystszej, najdoskonalszej formie?

Kiedy w mojej głowie zarysowała się fabuła opowiadania, którego głównym bohaterem było lokalne zgęszczenie istnienia, uznałam, że dosyć. Kto chciałby czytać coś takiego? Matematyko wyższa, witaj!

* * *

Studia wymagały ogromnej dyscypliny umysłu. To niezwykłe, poznawać wiedzę tajemną, której, wbrew wyobrażeniom laików, nikt zazdrośnie nie strzeże. Nikt, prócz samej natury tej wiedzy, która wymaga wielu lat ćwiczenia umysłu, aby dać się pojąć. Ostrożność. Precyzja. Oto wkraczamy tam, gdzie „zdrowy rozum” nie działa. Mimo tego, starannie stawiając każdy krok dobrze zdefiniowanej logiki, idziemy po twardej konstrukcji matematycznych zależności. Tym mocnym pomostem da się dotrzeć tam, gdzie wyobraźnia dawno odmówiła posłuszeństwa.

Przychodzą momenty prawdy. Tam, gdzie niewyobrażalna matematyka okazuje się zaskakująco opisywać dotykalną rzeczywistość. Tam, gdzie rzeczywistość gra na nosie matematyce, każąc jej rezygnować ze złudnego piękna doskonałych symetrii. Tam, gdzie nawet matematyka przez dziesięciolecia nie wie, dlaczego absurdalne rozumowanie prowadzi do perfekcyjnie prawidłowych wyników.

Fizyka teoretyczna.

* * *

Wszystko ma swoją cenę. Gdy wyobraźnia rozszerzała się tak, by objąć niepojęte, znikała lekkość pióra. Zamiast bogactwa epitetów i metafor przyszła precyzja i jednoznaczność. W miejsce fantazji i gawędziarskiej swady… jeden z kolegów kiedyś stwierdził:

— Dla wielu naukowców postudiowanie fizyki rozszerza horyzonty. Uświadamia, ile trzeba się napracować, żeby cokolwiek stwierdzić.

Poszukiwanie ukrytych założeń. Umysł z taką łatwością przyjmuje różne sprawy jako oczywiste. Dopiero gdy zderzymy się z innością, inną kulturą, innym zestawem pojęć, inną geometrią, zaczynamy rozumieć, że poza obszarem naszej codzienności, nic oczywiste być nie musi. Zanim powie się cokolwiek, trzeba pomyśleć niewiarygodnie dużo.

* * *

A więc cisza.

O liście wiatr nie trąca.

From → Kategorii Brak

6 Komentarzy
  1. Słusznie zauważyłaś, że w ostatnim akapicie jest delikatny ukłon w Twoją stronę, ale to nie znaczy od razu, że chcę z Tobą zrywać znajomość. Mając wrażenie, że potrafię się z Tobą komunikować jedynie przez notki, i nie dlatego, że ja jestem ich bohaterką, ale że traktujesz je jako ciekawy wywód filozoficzny, piszę do Ciebie w Twoim języku i w miejscu, w którym przynajmniej powierzchownie się spotykamy.

    Swoim nieinteligentnym, ale czułym serduszkiem dostrzegam, że stałyśmy się sobie dalekie – i bardzo mnie to boli. Stąd próba dotarcia do Ciebie za wszelką cenę, choćby w najbardziej sztuczny i niekoniecznie miły sposób.

  2. Nie no, zgadzam się, ogólnie. Ale pomijając wszystkie jesienne doły i słomiane zapały, i tak uważam, że bliżej mi obecnie do doskonałości niż parę lat temu, ponieważ – o, przekoro! – nauczyłam się nie uzależniać swojej wartości od stopnia doskonałości 😛

  3. O „naszych” i „innych” post dzisiejszy. Nawiasem, nie ufam w ogóle islamistom. Religia, która jest wroga samej sobie, nie może zanieść światu pokoju. Niezależnie od stopnia zaangażowania w walkę z niewiernymi.

  4. Zwątpienie jest oznaką żywej wiary. Tylko sztuczne kwiaty nie więdną na zimę. Ale w jaki sposób można się podjąć zwątpienia? To chyba z definicji jest poza wolą.

  5. On kocha bezwarunkowo. To ja mam problemy z kochaniem. Zuzanka ustawiła poprzeczkę stanowczo zbyt wysoko. W dodatku w bezmiarze kompleksów trudno mi dawać siebie komukolwiek, a nie mogę się też dowartościować kosztem kogoś, kto mi nie imponuje swoimi zdolnościami…

  6. Chyba powinnam się wstrzymać od rozmów na poważne tematy. Czuję, że zaraz dotknę egzystencjalnego dna. Może powiedzmy sobie tak: jestem inna. Nie muszę pasować pod wszelkie teorie psychologiczne. Teorie teoriami, a wątpliwości wątpliwościami. Często nachodzi mnie myśl: Ty w to wszystko wierzysz? Jesteś naiwna. Rzuć go, nie będziesz cierpieć. Próbowałam to zrobić wiele razy. Może jestem nieasertywna, może łatwo ulegam sugestiom… Ale jestem wierna i uczciwa. Nie potrafię go rzucić, tak samo jak nie potrafię ogłosić Boga kłamcą i uznać mistyczne przeżycie za psychologiczne flow. Dlatego zamilknę.

    Nawiasem, masz moją bluzę, chętnie ją od Ciebie odkupię. Może być za 36 zł?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: