Przeskocz do treści

Ze złota

22/05/2016

Niebo powoli rozjaśniało się niewyraźnym blaskiem przedświtu. Miasto wydawało się być jednym wielkim placem budowy – nie otynkowane mury z jednakowego, żółtawego wapienia straszyły ciemnymi oczodołami okien. Czy każde miasto sprawia takie wrażenie o wpół do piątej rano? Czy tylko to?

* * *

— To miejsce należy do Boga, wszystko tu się przydarza według Jego woli — te słowa wypowiedziane były specyficznym pół-żartem, pozwalającym na szybką ucieczkę, jeśli powaga tematu stanie się kłopotliwa.

— Słyszałam, że jest tylko Jeden Prawdziwy Bóg, ale znam kilka modeli, które Go opisują. Który jest najlepszy?

— Oczywiście Model Standardowy. — Nieprawda, bo jest niekompletny! — granica żartu została bezpiecznie przekroczona. Fizycy.

* * *

Nie wiem, jakiego był wyznania i czy jakiegokolwiek, ale religia na pewno go interesowała. Referował ewangeliczną historię o wdowim groszu. Jezus był dla niego wielkim, szalenie mądrym rabinem, którego największą rewolucją było nauczanie, że nie trzeba być Żydem, żeby czcić prawdziwego Boga. Ile w tym było interesującego intelektualnie tematu, a ile głębokiego przeżycia? Pewnie on sam nie wie.

— Ten lokalny kamień, to wapień, prawda? Wszystkie budynki są tu z niego. Jest taki żółty. Kiedy na niego patrzę, przychodzą mi na myśl słowa: Yerushalayim shel zahav – Jeruzalem ze złota.

Żółtawy wapień zmienił sens. Przestał się kojarzyć z nie wykończoną budową. Już nie mógł.

From → Kategorii Brak

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: