Przeskocz do treści

Pogoda

17/02/2017

Droga do przedszkola prowadzi przez park.

Uwielbiam chodzić piechotą, uważam, że to zdrowe dla ciała i ducha, więc obie córki tupią sobie razem ze mną przy każdej pogodzie. Dziś akurat było 0 stopni i zamarzający deszcz. I gołoledź.

— Dobrze, że tata nie pojechał dziś do pracy rowerem — rzuciłam, z trudem unikając wywrócenia się na pokrytym cienką warstewką lodu chodniku. — Mógłby się łatwo przewrócić.

— Tak, pojechał metrem — sprecyzowała W. — Ale ślisko!

Trzymałyśmy się we trzy za rączki i ślizgałyśmy się w najlepsze. M. ostrożnie, ważąc każdy krok, W. radośnie, czasem specjalnie się wywracając. Ja próbowałam podrzymywać je, ale sama też musiałam pilnować własnych stóp, które wcale nie chciały stać w miejscu.

— Idziemy przez górkę, czy po płaskim? — spytałam.

— Przez górkę! — zgodnie i entuzjastycznie zadecydowały młode.

Wspinanie się na górkę było praktycznie niemożliwe. Śmiejąc się i wywracając, próbowałyśmy wykonać choć jeden krok do góry, ale po prostu się nie dało. W końcu poprowadziłam dzieci bokiem ścieżki, gdzie było mniej lodu – a w dół bez trudu zjechałyśmy na butach.

Dalsza droga wydawała się łatwiejsza. Było już widać koniec parku i jako tako posypany piaskiem chodnik. Jeszcze ostatnia, wielka kałuża…

Bęc! W. z radością wywaliła się centralnie w kałużę, ciągnąc mnie, a ja pociągnęłam M. Siedziałyśmy w kałuży i śmiałyśmy się.

W przedszkolu dzieci mają ubranka na zmianę. Na szczęście. Przebrały się i zapytałyśmy pań, czy znajdzie się miejsce na kaloryferze na wysuszenie mokrych rajstopek i sukienek.

— Oczywiście, są trochę mokre? O… nawet bardzo.

— Miałyśmy przygodę! — oznajmiła z radością W.

From → Dzieci

One Comment
  1. Kurczak permalink

    Ja dziś na pociąg cały czas biegłam. Mijałam stojących po drodze ludzi, którzy krzyczeli: „nie tak prędko, bo się pani wywróci”. Tym czasem nadanie nogom tempa było jedynym sposobem, żeby się nie wywrócić… 😀 Przy tym należało truchtać jak pingwin i jeszcze unikać wszelkich wzniesień – gdy pojawiało się wzniesienie, omijałam je łukiem, toteż czasami musiałam biec z lewego pobocza na prawe i z powrotem, bo tak mnie znosiło ;D Ale chyba dawno już nie osiągnęłam takiego tempa nawet przy dobrej pogodzie 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: