Skip to content

Na zamku

19/06/2017

Najpierw do góry. Wapienna ściana bywa śliska, bywa krucha, ale przez większość czasu daje mocne oparcie zarówno rękom, jak i nogom.

— Tak czwórkowo — oceniam, nawiązując do skali trudności dróg alpejskich.

Jeden z uczestników ma lęk wysokości. Koleżanka jest poobijana, posiniaczona, prawie płacze. Para pokłóciła się poprzedniego wieczoru i teraz próbują się pogodzić. Czekam na nich wszystkich. Jestem zamkiem.

Przepuszczam szybszych od nas. Nie znoszę czuć na karku zirytowanego oddechu, idźcie przodem!

Posiniaczona koleżanka jednak idzie. Lęk wysokości udało się pokonać skupieniem na technice i drodze. Para powoli przypomina sobie, dlaczego chce być razem. Idę na końcu.

Potem z góry. O nie, nie ma to nic wspólnego z powiedzeniem „potem to już z górki”! Ziemia jest śliska, wszystkie problemy z kolanami wychodzą na wierzch. Niektórzy mogliby niemal zbiegać, ale inni muszą każdy krok stawiać bardzo ostrożnie. Czekam na nich wszystkich.

Plotkujemy z tymi, którzy też idą na końcu — czy dlatego, że muszą, czy dlatego, że chcą. Kiedy zaczęliśmy jeździć bez opieki kogoś dorosłego? Jak i kiedy zaczynaliśmy z górami? Opowieści o przygodach, w których trzeba było po prostu umieć sobie poradzić.

Łup! Mój osobisty mężczyzna poślizgnął się na korzeniu. Rozharatana ręka, nic bardzo poważnego, ale apteczka ze środkami opatrunkowymi jednak by się przydała. Mam ją w plecaku, pomyślałam o tym.

Lubię iść ostatnia.

I lubię dotyk gór.

Reklamy

From → Kategorii Brak

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: