Przeskocz do treści

Ogień

16/01/2019

– Chodź! – powiedział Mitri. – Ubierz się ciepło. Spędzimy dużo czasu na zewnątrz.

Malik aż podskoczył  z radości i pobiegł powiedzieć o tym swojej mamie. Następnie ubrał się w ciepły sweter łączony ze spodniami, a na wszystko naciągnął ocieplany kombinezon.

– Nie zakładaj maski. Będziemy rozmawiać.

Wyszli. Na zewnątrz padał śnieg. Sterraformowana Wenus nie miała zmienionej prędkości obrotowej, jej długa noc była zarazem zimą. Mitri prowadził Malika na obrzeża miasteczka i dalej, do Ekosystemu.

Malik  wzdrygnął się. Ekosystem. Wiedział, że jest potrzebny, wiedział, że dorośli czasem tam chodzą pracować, jednak wszyscy jakoś bali się Ekosystemu. Był pełen robaków i dziwnych opowieści o nie do końca określonych niebezpieczeństwach, powtarzanych szeptem, któremu towarzyszyły krótkie, trwożne spojrzenia w stronę ciemnej gęstwiny. Teraz, w zimowej ciemności, gęsta ściana iglastych drzew wyglądała jeszcze bardziej przerażająco.

Ale przecież szedł z Mitrim. Mitri wiedział, co robi. Nie miał żadnego oficjalnego stanowiska, żył bardzo skromnie ze wspólnej puli, czasem trochę uczył, ale nigdy w pełnym wymiarze, a większość czasu spędzał sam i nikt chyba nie wiedział, gdzie. A jednak dorośli szanowali Mitriego. Czasem szukali go, żeby zadawać najdziwniejsze pytania, na które Mitri zawsze odpowiadał, że nie wie.

 

* * * *

Tyle i już się zmęczyłam. A nawet nie doszliśmy do Ekosystemu!

Doktor kazał odpoczywać. Wiem, że ma rację.

Reklamy

From → Mała Literatura

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: